|
Ach poczuć znowu sie na sile
Iść przez pustkowia i bezdroża
I jak co roku choć przez chwilę
Przejść znowu jezykami morza.
Zapomnieć o tym, co sie dzieje,
Odnaleźć dumę z człowieczeństwa,
I czekać, aż nas w sens odzieje
I znów zaprosi do bram Księstwa.
Ze słońca, które na błekicie
Rozlewa złote swe promienie
Natchnienie czerpię, by mi życie
Przepoczwarzyło się w tęsknienie.
Wy żagle - tam - na horyzoncie
Swobodnie tnące morza lazur
Proszę pomóżcie i ochrońcie
Nim w sercu zrani dawny pazur.
W mew krzyku i w łabędzim śpiewie
Chciałbym odnaleźć zapomnienie
I myślę,co jest tuż po gniewie:
Nadzieja? Wiara?! Oczyszczenie?!
Lecz w grzyw pienistym ciągłym szumie
Z beztroski krytej pod powieką
Wytryśnie z duszy wiary strumień
I wielką będzie płynąc rzeką.
Nieubłaganie i bezsprzecznie
Czas gna do przodu jak szalony
I chociaż czuję się bajecznie
Opuścic muszę już te strony.
To tu, nad morzem znajdziesz tę moc,
Co duszę z sercem umie spawać.
Więc myslę,warto rozłożyc koc,
Siąść, i po prostu się napawać.
6:30 - 6.9.2007
|